ZAKĄTKI WSPOMNIEŃ

piątek, 30 września 2016

Wczesna pora dnia

Jestem śpiochem  ale  na mojej wyprawie szkoda mi było każdej godziny  i tylko 2 dni na 10 pozwoliłam sobie na poranne leniuchowanie .Rano  jest tak uroczo pusto...
Nie to że ludzi nie lubię , lubię nawet bardzo :) Tylko jakiś tam procent społeczeństwa mnie wkurza
 i tych staram się omijać. Nawet byłam trochę stęskniona za towarzystwem , ale chciałam też skupienia a nade wszystko Matki Natury. Chciałam sprawdzić jak sobie radzę z samotnością z planowaniem , realizacją. Wyszło nieźle.  Po 3,4 dniach gadałam z mewami  wprawdzie i trochę ze sobą , ale ogólnie test przeszłam pozytywnie .Terapeutyczna wyprawa  pozwoliła mi uwierzyć że nie jest tak źle z moją siłą , dopieściłam dziecko co we mnie siedzi, pozachwycałam się okolicznościami  do utraty tchu.
Poniżej rezultat tych zachwytów i będzie tego jeszcze trochę .
Chciałabym odgruzować tę radość by została ze mną , by ciężkie kamory spadły z  mojego serca ...
 a z resztą sobie poradzę :)


















2 komentarze:

  1. Trochę Ci tego morza zazdroszczę, tak lubię spacery wzdłuż wybrzeża. Cieszę się, że mogę pooglądać.

    OdpowiedzUsuń
  2. No ten wrzesień był idealny na takie długie wędrówki,a byłam na tyle krótko ,że nie zmęczyła mnie monotonnia krajobrazu .Zresztą jaka monotonia przy takim niebie 😊

    OdpowiedzUsuń