Wspominam ostatni rok...dopada mnie zdziwienie i szok ,że można tak wbrew planom na życie ...odejść
I znów myśli "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
Boje się nie śmierci a cierpienia bliskich i bezradności wobec choroby.
Cierpienie jest częścią życia ale gdy trwa za długo, gdy odziera z człowieczeństwa jest gorsze od śmierci.
Najgorsze gdy przed ciałem umiera duch .
Spotkałam w swoim życiu kilka osób na wąskiej kładce między życiem a śmiercią i nie wzmocniło mnie to . Zdarzyło mi się trzymać za rękę i opowiadać o Jezusie ,który czeka z otwartymi ramionami na drugim końcu .
Mówiłam z taką pewnością ,że otrzymałam serdeczny uśmiech i westchnienie ulgi od staruszki która kilka dni później była po tamtej stronie .Widziałam Śmierć z bliska ,dotykałam ciepłej pościeli po zmarłej ,a wcześniej mówiłam do Niej wierząc ,że jeszcze mnie słyszy ...Widziałam wypogodzoną twarz ,gdy funkcje ciała ustały ...
Wiem ,że TAM jest dobrze ,sprawiedliwie i bezpiecznie a patrząc na dzidziusie jestem przekonana ,że istnieje wędrówka dusz i każdy z nas dostaje taką już przechodzoną duszyczkę .Jego zadaniem jest dbać o nią co najmniej tak jak o ciało by oddać ją doskonalszą ,mądrzejszą i lepszą .Taki jest w/g mnie sens naszego życia . Kureczka wzmocniła duszyczkę ,wiarą ,miłością ,pogodą ducha i siłą .
Może już urodziło się maleństwo obdarzone taką wyjątkową duszą ku radości rodziców...
jeżyka nazwie Tuptakiem i będzie przygarniać i kochać wszystkie koty,a wszyscy będą się dziwili skąd w tym dziecku taka miłość do przyrody .Jestem pewna ,że na starcie dostajemy "wyprawkę" i stąd się biorą ludzkie charaktery .
Tak sobie porozmyślałam ...
poniżej skopiowany wpis z bloga Kurki przed naszym zlotem z ubiegłego roku :
Pojutrze… kurcze , ale ten czas pomyka.
Pojutrze spotykamy się we Wrocku,
w ogrodzie japońskim…
Ewo… okulary, masa ciała zbliżona do słonia,
czarna torba przewieszona przez ramię- to ja…
Włosy krótkie, ciemne na etapie czy już obciąć, czy zapuścić
(straszny moment w życiu każdej kobiety)- to ja…
Zrobiłabym sobie wianek z mleczów,
ale raz, że to obciach, a dwa, że plamy z soku mleczowego
czy mleczka( jak zwał, tak zwał)
zostają na czole…
A tymczasem, ciesząc się pogodą,
maszerujemy z kotami
dookoła domu.
Kot to taka istota,
że ciągle gdzieś łeb chowa
i lubi , gdy trawa go trąca
z niechcąca.
I po zlocie Kurki wyjątkowa relacja :
Wrocław przywitał nas w sobotę mżawką i chmurami.
Ale byłyśmy dzielne i nie dałyśmy się zwieść pogodzie,
dzięki czemu około drugiej godziny
najpierw pokazała się błękitna plama nieba,
a potem zajaśniało słonko…
Na spotkaniu stawił się Kraków, Opole, okolice Bełchatowa,
okolice jeleniej Góry, Wrocławianki i ja-
dumnie reprezentująca region Sudetów Środkowych.
Plan zrealizowałyśmy w 100 %.
Czyli najpierw ,
wyglądając jak kółko fotograficzne z domu kultury,
obeszłyśmy ogród japoński…
Podziwiałyśmy fontanny pod Halą,
kibicowałyśmy Ani w niekupowaniu roślinek
na kiermaszu (i tak udało się Ani zakupić dwa śliczne okazy)
Potem starym tramwajem pojechałyśmy do Ogrodu Botanicznego,
zrobiłyśmy sobie tam piknik
i potem ja musiałam już jechać…
Myślę, że gdybyśmy wybrały się gdzieś na tydzień
to i tak byłoby mało wspólnie spędzonego czasu…
Ewo, Wandziu, Itako, Aniu, Vi, Madziu, Agnieszko- serce
A teraz bardzo okrojona fotorelacja.
Kiedy klikniecie na zdjęcie z Ogrodu japońskiego
- otworzy się album (też bardzo okrojony).
A to już „ślężański” niedźwiedź w ogrodzie botanicznym.
Wrocławski Ogród botaniczny znajduje się na tyłach
Katedry Wrocławskiej- piękne sąsiedztwo.
Wanda przywiozła przepyszny placek z rabarbarem i bezą,
mąż Magdy upiekł pyszną drożdżówę,
a córka Violi upiekła cynamonowe babeczki.
Wróblom też wszystko smakowało…
Dziękuję kochane !!!
[********************************************************************************]
Poczułam jakby nadal była z nami ...
Onet ma w zwyczaju likwidować nie używane blogi ...bardzo by to było smutne
dlatego pozwoliłam sobie na skopiowanie tych wpisów na pamiatkę naszego spotkania .
W tym roku nie byłam ani w botaniku ,ani w Ogrodzie Japońskim .
Nie potrafiłam cieszyć się kwiatami wiedząc ,że Mariola zmaga się z chorobą .
Ale może kiedyś ...za rok przyjedziecie do Wrocka i pospacerujemy po znajomych ścieżkch .
Co o tym myślicie?